Anarchia
Mała impresja na temat najnowszego pomysłu PiS, czyli zamieniania w burdę rozmaitych posiedzeń (patrz komisja regulaminowa w sprawie Ziobry i obrady rady miejskiej Sopotu). Cóż tu można powiedzieć... lepiej zaśpiewać.
Adam na wakacjach :)
Naczelny na wakacjach? :)
Nie, to reklama jednej z firm motoryzacyjnych z poniedziałkowej "Gazety".
Pełna wersja - po kliknięciu w obrazek albo tutaj.
”Dziennik” wyśledził tekst ”Gazety” sprzed miesiąca

Polscy internauci, którzy ściągali z sieci muzykę i oprogramowanie, są masowo szantażowani przez mało znaną szwajcarską firmę i współpracującą z nią warszawską kancelarię prawniczą. W całym kraju użytkownicy sieci otrzymują listy: albo wpłacą kilkusetzłotowe sumy na rzecz spółki, albo ich sprawy trafią do prokuratury. - czytamy w dzisiejszym "Dzienniku". "Dz", jak pisze, dotarł do kulis tego procederu. Jak? Chyba czytając archiwum "Gazety". Konkretnie sprzed miesiąca - z 21 czerwca.
Internauci ściągający gry, filmy czy muzykę dostają pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo. Adresy i nazwiska internautów prawnicy dostają od policjantów - Pisaliśmy na drugiej stronie "Gazety".
A następnego dnia kontynuowaliśmy temat: Mocne dowody czy psychologia strachu? Na co liczy kancelaria prawnicza Obig, żądając odszkodowań od osób podejrzewanych o piractwo internetowe i grożąc im procesami?.
Na wszelki wypadek podpowiadam - nieco ponad tydzień temu "Gazeta" rozpoczęła też cykl tekstów na temat propozycji drastycznych zmian w prawie autorskim związanych z piractwem. Na wypadek, gdyby śledczy z ”Dziennika” ”dotarli do projektów ustaw w Ministerstwie Kultury”, przypominam początek naszego tekstu z 15 lipca:
Konfiskata komputera, grzywna, odcięcie od internetu - takich kar dla piratów internetowych domagają się od Ministerstwa Kultury stowarzyszenia twórców i producentów muzyki, filmów i oprogramowania.
Foto: Rafał Mielnik/AG
